piątek, 25 października 2013

Nie tylko NMP


Każde miasto ma swoich patronów, którzy pojawiają się w nazwach ulic, instytucji, stowarzyszeń, nagród… Ludzi zasłużonych dla miasta lub takich, którzy w jakiś sposób wpłynęli na jego historię. Jedni są nieznani na zewnątrz, drugich otacza się tu o wiele większą czcią niż gdzie indziej. W Krakowie nietrudno natknąć się na nazwisko Józefa Dietla, Juliusza Lea czy Józefa Sarego, w Świdnicy adorowany jest książę Bolko, a nawet we wsi Kikół główna ulica nosi imię Janusza z Kikoła, choć ten w końcu sprzedał wieś Krzyżakom. Konopnicką i Asnyka ceni się prawie wszędzie, ale szczególnie – odpowiednio – w Suwałkach i Kaliszu. A jacy są ulubieni patroni Częstochowy?


Częstoch
Ul. Częstocha niewiele się zmieniła od jego czasów.
(Tamte budynki stoją już przy innej ulicy)

W zasadzie nic o nim nie wiadomo: był rycerzem, chłopem, czy może przedstawicielem jakiegoś pośredniego stanu (np. sołtysem)? Mimo wszystko jego zasługa dla miasta jest niezaprzeczalna: założył Częstochowę. Brak jakichkolwiek informacji na temat założyciela okazał się bardzo doskwierać niektórym mieszkańcom. Około 1997 roku miejscowy oddział „Gazety Wyborczej” ogłosił więc konkurs na wymyślenie legendy o Częstochu. Nagrodą miały być zabytkowe miecze, które specjalnie z tej okazji wykuł pewien kowal spod Janowa. Wśród prac, które napłynęły na konkurs, szczególnie wyróżniała się ta, która stwierdzała, że Częstoch był zwiadowcą z kosmosu.
Planowano również postawienie gdzieś w mieście pomnika wyciosanego przez miejscowego rzeźbiarza; pomnik miał wróżyć po wrzuceniu monety. Podobno rzeczywiście powstał i stoi teraz w jakimś podwórzu.


Władysław Opolczyk
W głębi - Pasaż Władysława Opolczyka.
Kim jest balansujący facet na pierwszym planie - nie wiadomo,
ale to rzeźba tego samego autora, który uczynił pomnik Częstocha.
Może to właśnie Opolczyk tak zwisa, lecąc sobie w kulki z królem.

Książę opolski, przez pewien czas wielkorządca Polski za panowania Andegawenów. Zdrajca Władysława Jagiełły, sojusznik Krzyżaców, jednak dla Częstochowy zasłużony, podobnie jak Częstoch, z bardzo konkretnego powodu. Mianowicie, ufundował klasztor paulinów na Jasnej Górze (pierwotnie obsadzony przez personel z Węgier), do którego dodatkowo sprowadził ikonę Matki Boskiej. Niezależnie od tego, co mówiliby częstochowscy antyklerykałowie – których w mieście, notabene, jest znacznie więcej, niż wyobrażają sobie osoby, które na wieść, że jestem z Częstochowy, pytają „Często się modlisz?” – bez Jasnej Góry i Cudownego Obrazu Częstochowa nie byłaby dziś wiele większa od Pcimia.


Jan Długosz
Akademia Jasia Wędrowniczka, dawniej WSP (Wyższa Szkoła Podstawowa)

Autor „Roczników, czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego” urodził się w Brzeźnicy. Ponieważ wieś ta znajduje się jakieś 30 km od Miasta Świętej Wieży, częstochowianie przypisują sobie cały splendor płynący z posiadania Jana Długosza w poczcie sławnych osób związanych z miastem. Największym beneficjentem tego splendoru jest miejscowa Wyższa Szkoła Pedagogiczna, która przyjęła nazwę Akademii im. Jana Długosza, dzięki czemu nie mówi się już na nią „Wyższa Szkoła Podstawowa”, choć istniało również mniej przyzwoite rozwinięcie skrótu WSP. Obecnie w mowie potocznej preferowana jest nazwa „Akademia Jasia Wędrowniczka”.
Fun fact: według strony moikrewni.pl w Częstochowie żyje obecnie ponad 100 Długoszów. Wiem, że przynajmniej jeden z nich ma na imię Jan. Biskup pomocniczy diecezji częstochowskiej to także Długosz, ale Antoni.


ks. Augustyn Kordecki
Biust przeora z Krakowa. Dla odmiany.

Przeor klasztoru paulinów w okresie potopu szwedzkiego słynie na całą Polskę jako ten, który obronił Jasną Górę przed Szwedami. Mało kto wie, że Szwedów tam prawie wcale nie było – większość stanowili Polacy w służbie szwedzkiej. Niektóre dokumenty wskazują też, że ojciec Kordecki początkowo zamierzał poddać twierdzę. Historycy do dziś spierają się, czy tak było naprawdę. W każdym razie ciężko by było bez niejakiego Kmiecia.


dr Władysław Biegański
Pan doktor w nastroju nieprzysiadalnym.
 Lekarz i społecznik z przełomu wieków, reorganizator szpitala, założyciel biblioteki publicznej i w ogóle. Wśród licznych obiektów noszących jego imię znajduje się plac przed ratuszem, główne miejsce spotkań częstochowian, a także III Liceum, bynajmniej nie elitarne.


Marek Hłasko
Pętla.

Mieszkał w czasie wojny parę miesięcy na Starym Mieście, czyli, według amerykańskiej terminologii, „po złej stronie torów”. Władze Częstochowy do dzisiaj zastanawiają się, jak to wykorzystać w promocji miasta.


Halina Poświatowska
Z kotem w Trzeciej Alei.

Jaki jest wkład Częstochowy w poezję polską? Najłatwiej powiedzieć, że rymy częstochowskie. Na drugim biegunie znajduje się twórczość Haliny Poświatowskiej, która w ciągu swego niedługiego życia (zmarła w wieku 32 lat, od dzieciństwa chorowała na serce) zdążyła się stać wyrazistą osobowością twórczą. Trzeba przyznać, że w przypadku Poświatowskiej miasto się postarało. Być może dlatego, że ona akurat była stąd i pozostawiła w mieście spadkobierców (głównie brata), którzy potrafili zadbać o jej imię. Dom poetki przekształcono w muzeum, w Alejach NMP stoi, nowym zwyczajem, ławeczka Poświatowskiej… W mieście odbywa się też ogólnopolski konkurs poetycki im. Haliny Poświatowskiej, przez wiele lat prowadzony przez odkrywcę poetki, zmarłego parę lat temu nestora częstochowskiej poezji, Tadeusza Gierymskiego. I ten konkurs to jest właśnie miejsce, gdzie nazwisko Poświatowskiej i rymy częstochowskie się schodzą: jeden z artykułów w książce Gierymskiego Miscellanea literackie (Częstochowa 2005) zawiera wybór co smakowitszych fragmentów wierszy przysłanych na konkurs. Boki zrywać.


Jan Paweł II
Jeden z największych Polaków.

Papież Polak jest oczywiście czczony w całym kraju, a w szczególności należy do Wadowic i Krakowa, ale w kontekście Częstochowy ważne są trzy rzeczy. Po pierwsze – Jan Paweł II odwiedzał Jasną Górę w czasie każdej ze swoich pielgrzymek do Polski. Po drugie, to właśnie w Częstochowie, na terenie dawnego kamieniołomu, znajduje się najwyższy pomnik papieża na świecie, idący w zawody z Jezusem ze Świebodzina (choć, zdaniem niektórych, bardziej przypominający Pudzianowskiego lub Anthony’ego Hopkinsa niż Karola Wojtyłę). Po trzecie zaś, za którymś pobytem papież powiedział „Częstochowa to dobre miasto”. Miejskie organy promocyjne uczyniły z tego wszechobecny slogan miasta. Rodzi się pytanie, jak smutne musi być miasto, które wymaga aż autorytetu papieża na potwierdzenie, że nie jest złe. I co na to Dobre Miasto na Warmii? Co do jednego można się zgodzić: „Częstochowa to dobre miasto… ale bywają lepsze”.


Muniek Staszczyk
Czwarte Liceum Ogólnokształcące, wszystko możesz tu znaleźć. 
Zwłaszcza Sienkiewicza z wodogłowiem.

Jak to, autor „Warszawy” jest słoikiem?! A tak to. Złygmunt Staszczyk pochodzi z robotniczej dzielnicy Raków, chodził do IV LO w Alejach NMP, zespół T.Love założył również w Częstochowie, choć w zupełnie innym składzie niż ten, który znamy z największych przebojów. Od tamtego czasu stał się piewcą stolicy, ale o rodzinnym mieście pamięta i od czasu do czasu zagląda. Dla częstochowskich muzyków i rockfanów istny guru.
Jak stwierdził w którymś wywiadzie – Częstochowę lubi, choć miewa stosunek krytyczny. Praktycznie jak każdy. 


1 komentarz:

  1. Dodajmy do tego wspominki Szymona Kobylińskiego "Noniusz" - część dzieje się w Częstochowie, przy czym anegdota o Wąsie Hingtona zasługuje na rozpowszechnienie.

    Kajaanna

    OdpowiedzUsuń